Piotr Beczała LIVE

przez Bartek Bukowski

Elbphilharmonie w Hamburgu

24 marca 2017 o godzinie 19:30 w "Małej Sali" (na prawie 400 osób!) nowej Elbphilharmonie w Hamburgu odbył się recital Piotra Beczały, który przy akompaniamencie Helmuta Deutscha wykonał cykl pieśni Schumanna "Miłość Poety" op.48 oraz wybrane pieśni Mieczysława Karłowicza, cykl "Melodie Cygańskie" Antoniego Dworzaka oraz cztery pieśni Siergieja Rachmaninowa. Artyści odbywają właśnie tournee po Europie, ostatnio gościli w Warszawie i w Belinie.

Kleiner Saal

Sala wypełniona była po brzegi. Tutaj można by było napisać więcej i na pewno pozytywnie o akustyce, ale mniej pozytywnie o estetyce, szczególnie o zwisających z sufitu reflektorach scenicznych... Cały budynek jeszcze dosłownie pachnie nowością - zapach drewna, którym wyłożono ściany "Małej Sali" jeszcze długo po koncercie pozostaje w nozdrzach. Na wybudowanie wydano ciężkie pieniądze, ale w efekcie Hamburg otrzymał prestiżowy obiekt, do którego ciągną tysiące turystów, a możliwość występu artyści traktują jako wyróżnienie. Na Placu Niemieckiej Jedności 1 znajdziemy nie tylko efektowną bryłę budynku z salami koncertowymi - Duża Sala na ponad 2000 osób, ale są też parkingi, hotel, restauracje i taras widokowy. Na pewno warto tutaj przyjechać, nawet, jeśli nie zdobyło się biletu na koncert. A ceny raczej umiarkowane, gdyż senat miasta Hamburg zadbał o to, aby kultura nie była luksusem wyłącznie dla bogatych.

Ale wróćmy do koncertu!

O ile artyści często próbują podczas koncertów doścignąć jakość nagrań studyjnych, o tyle w tym przypadku można spokojnie stwierdzić, że ani doznań artystycznych, ani wyjątkowej atmosfery tego koncertu nie da się odtworzyć z jakiegoś gramofonu lub urządzenia cyfrowego, choćby najwyższej klasy.

W pierwszej części usłyszeliśmy znakomite wykonanie cyklu "Miłość Poety" - pieśni Schumanna w interpretacji Piotra Beczały "na żywo", to prawdziwy rarytas. Duet Beczała-Deutsch jest perfekcyjnie zgrany, obydwaj artyści są mistrzami w swoim fachu, a nawet najtrudniejszych pasaży można słuchać bez napięcia, oddając się interpretacji, jakże zresztą trudnej w przypadku pieśni. O ile twierdzi się potocznie, że "po niemiecku nie można śpiewać", to Piotr Beczała swoim kunsztem temu zaprzecza, prezentując perfekcyjne legato przy idealnej dykcji.

Druga część koncertu poświęcona była kompozytorom słowiańskim. Beczała wielokrotnie  udowadniał, że potrafi śpiewać w wielu językach, a jako Słowianin jest znakomitym ambasadorem muzyki z tej części świata. Właśnie ze względu na wysoki stopień trudności i na język dzieła kompozytorów słowiańskich wykonuje się rzadko, a "kapitulują" przed nimi nawet znani śpiewacy.

Pieśni, zwłaszcza te krótsze, wymagają niezwykłej zręczności interpretacyjnej - musi się zbudować "dramat" wraz z kulminacją i zakończeniem na odcinku zaledwie kilkunastu taktów. Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż właśnie pieśni wymagają od śpiewaków wykorzystania całej palety barw, jakimi dysponują ich głosy, na wszystkich poziomach dynamicznych, zaś towarzyszenie jednego tylko instrumentu - fortepianu powoduje, że stoją zaprezentowani "jak na talerzu" i nie mogą się schować "pod orkiestrę", jak podczas przedstawienia operowego.

Foyer Elbphilharmonie Hamburg

Koncert miał zakończyć się zgodnie z planem o 21:15, jednak publiczność na stojąco oklaskiwała artystów tak długo, że zmuszeni byli dziewięć razy bisować. Usłyszeliśmy dzięki temu jeszcze pieśni włoskie, arie Pucciniego, "Prząśniczkę" i arię Don Joségo "z kwiatkiem" z opery "Carmen" Bizeta.

Piotr Beczała jest rutynowanym śpiewakiem z ogromnym dorobkiem, dysponuje doświadczeniem i techniką, które pozwalają mu całkowicie panować nad głosem i skupić się podczas występu na interpretacji. Ten komfort udziela się też publiczności. Fakt, że jest on jednym z najbardziej cenionych tenorów, rozchwytywanych przez najbardziej prestiżowe opery i filharmonie świata, jest zupełnie zrozumiały.

Towarzyszenie muzykom, a zwłaszcza śpiewakom, to niezmiernie trudna dyscyplina artystyczna. Wielu znakomitych solowych pianistów rezygnuje z tego świadomie, nie podejmując nawet wyzwania. Wymaga bowiem nie tylko równie doskonałej techniki i wrażliwości, ale również dyscypliny i koncentracji nad tym, co robi partner, aby nie "wysypać" duetu albo nie zdominować interpretacji. Zwłaszcza, że kompozytorzy, często również znakomici pianiści, piszą bardzo wymagające partie fortepianu. Pianista Helmut Deutsch jest jednym z najwybitniejszych współczesnych akompaniatorów. Ten rodowity Wiedeńczyk już w wieku 24 lat uzyskał tytuł profesora. Towarzyszył największym śpiewakom i najwybitniejszym wykonawcom pieśni artystycznej, jak np. Hermann Prey. Jego dorobek artystyczny znajdziemy na kilkuset płytach. Udział pianisty w udanym koncercie należy postawić na równi z wkładem solisty. To, że Fortepian brzmiał tego wieczoru, jak krople deszczu, jak fale morskie, albo jak orkiestra symfoniczna, znakomicie wtapiając się w interpretację solisty, to wielka zasługa Helmuta Deutscha. 24 maja br. wystąpi ponownie w Hamburgu, towarzysząc niemieckiemu tenorowi Jonasowi Kaufmannowi.

Piotr Beczała

Po koncercie artyści spotkali się z miłośnikami muzyki w foyer, gdzie można było zamienić kilka słów. Wydobyliśmy informację, że w 2019 roku we Wiedniu wystawiona będzie "Halka" Stanisława Moniuszki z udziałem naszego znakomitego tenora. Czas ustawić się w kolejce po bilety!

Wróć

Wydarzenia

> Listopad 2017 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30