Lech Wałęsa kolaborantem

przez Helen Lewis

Wnioski z "rewelacji" docierających znad Wisły nie napawają optymizmem. Przeciwnie: powodują rozgoryczenie i złość.

Prasa światowa reaguje rozmaicie na doniesienia o kolaboracji byłego szefa NSZZ "Solidarność" Lecha Wałęsy ze służbą bezpieczeństwa. Skrajnie różne opinie polskiej prasy, w zależności od wydawcy i jego preferencji politycznych, były do przewidzenia. Podobnie opinia społeczna podzielona jest w tej kwestii - mnożą się głosy niedowierzania. Mówi się o "spisku generałów", którzy chcieli pośmiertnie "zemścić" się na Polakach za to, że odebrali im władzę. Ale największym ciosem jest zniszczenie ikony walki o wolność - Lecha Wałęsy.

Nie łudźmy się! Analiza pisma dopełniła tylko czary goryczy, ale to analiza poczynań Lecha Wałęsy nie pozwala przyjąć innej opcji, jak tej, że był on co najmniej sterowany. Na początku kadencji premiera Tadeusza Mazowieckiego nieoczekiwanie wybuchł strajk studencki: młodzieży obcięto stypendia, co spowodowało, że poczuła się zawiedzona i wykorzystana. To wrażenie narastało jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to bardzo dużo absolwentów szkół wyższych opuściło Kraj w poszukiwaniu zatrudnienia, gdyż praca w zawodzie, nawet ta gorzej płatna, zarezerwowana była dla kukułek. Co w tym czasie robił Wałęsa?

Było wiele zdrad.

Najpierw gruba kreska, która rozgrzeszyła wszystkie bezeceństwa ubiegłych dziesięcioleci. Nikogo nie pytając o zdanie, premier Tadeusz Mazowiecki ogłosił de facto abolicję dla członków reżimu PRL. Oczywiście w tamtym czasie i w tamtej sytuacji miał ograniczone pole manewru, ale swoje obietnice złożone w obliczu nacisków mógł przecież potem odwołać. Potem "nocna zmiana", podczas której obalono premiera Olszewskiego, aby zapobiec publikacji listy tajnych (i nie tylko!) współpracowników SB, zajmujących wysokie stanowiska w państwie, często bezpośrednio w gremiach decyzyjnych. Rola ówczesnego prezydenta Wałęsy w tym przewrocie była dawno jasna, a teraz staje się klarowna.

Co się stało później?

Później narodowi tak zbrzydzono kapitalizm, że zgodnie z hasłem "komuno wróć!" po kolejnych wyborach do władzy znów doszli działacze dawnej PZPR. Najpierw oczyścili teren usuwając z Polski jednostki Armii Radzieckiej, potem polska mafia zameldowała sukcesy w rugowaniu mafii rosyjskiej. Po lekturze Sumlińskiego wiadomo, kto mafiosom w tym pomógł.

Następnie Polskę poprowadzono, jak pannę młodą do ołtarza, najpierw do NATO, a kilka lat później specjaliści od wyprzedaży suwerenności ogłosili członkostwo w UE. Wprawdzie to naród sam zdecydował w referendum (!), i owszem, ale głównym argumentem była nadzieja na wytrzebienie złodziejstwa i korupcji, tymczasem towarzysze z Europy Wschodniej znakomicie poradzili sobie w warunkach brukselskiej biurokracji. Na europejskie salony weszli nowi gracze, tzw. lobbyści, których zadaniem jest po prostu przekupywanie europejskich deputowanych i urzędników, a kukułki podrzuciły swoje jaja.

Czy w Polsce doszło zatem w ogóle do tego, co Zachód okrzyknął mianem "bezkrwawej rewolucji"?

Faktem jest, że nie powtórzył się rozlew krwi z wcześniejszych narodowych zrywów, ale o rewolucji nie może być tutaj mowy. Zmiany, jakie zaszły po 1990 roku polegały na przemianowaniu PRL na RP, Milicji w Policję, ponownej koronacji orzełka, przywróceniu do łask kilku dawnych bohaterów narodowych, o których nie wolno było wcześniej mówić i na otwarciu jeszcze kilku innych wentyli bezpieczeństwa, aby odwrócić uwagę od niekończących się afer i przekrętów, jakie fundowały nam nowe "elyty" i członkowie ich rodzin. Ponadto rozpoczęto "prywatyzację" majątku narodowego, uwłaszczając starą nomenklaturę.

Wpływ na politykę zewnętrzną i wewnętrzną, ale przede wszystkim na gospodarkę Rzeczypospolitej utrzymali dawni aparatczycy. "Polacy machają chorągiewkami i wznoszą groźne okrzyki - komu to szkodzi? Wyszaleją się i pójdą do domu!" A tam czeka na nich codzienność...

Wnioski są bardzo smutne:

  • pomogliśmy w obaleniu muru berlińskiego i komunizmu, ale nie udało się nam odzyskać wolności;
  • na dodatek nasza walka sterowana była przez Urząd Bezpieczeństwa PRL;
  • paradoksalnym i szalonym, ale zarazem wiarygodnym staje się twierdzenie, że UB, jeśli nie wywołał, to przyśpieszył zmiany w Europie Wschodniej.

Moglibyśmy zatem mówić o rewolucji, gdyby ujawniono szpicli i konfidentów, bez "wieszania ich na latarniach", ale gdyby stworzono jasną sytuację, gdzie wiedzielibyśmy, z kim mamy do czynienia, kiedy idziemy załatwić coś do urzędu, ale przede wszystkim do urn wyborczych. A tak, na nowe rozdanie musieliśmy czekać aż do 2015 roku.

Czy zatem należało "odbrązawiać" postać Lecha Wałęsy?

Czy przyniesie to więcej korzyści czy szkody?

Czy należało naród utrzymywać w nieświadomości?

A może lepiej było po prostu "wyprać" te brudy w zaciszu domowym, aby nic się nie wydostało na zewnątrz - pana Wałęsę odsunąć od mediów i koniec?

Oczywiście, że Polacy mają prawo wiedzieć kto jest kto, ale czy trzeba to rozpowiadać?

No i na koniec etos Solidarności, który narażono na poważny szwank. Zwłaszcza, że na zdjęciach ze Stoczni, z Magdalenki, z Sejmu widnieje sporo osób, o których wiemy, że ich rola w wydarzeniach przełomu lat 80/90 była co najmniej podejrzana.

Niech czytelnik sam sobie na te pytania odpowie.

Wróć

Wydarzenia

> Sierpień 2020 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31