O co tak naprawdę chodzi Niemcom?

przez Waldemar Biniecki

– felieton zza oceanu.

Zza oceanu łatwiej jest obserwować polską politykę, nikt tutaj nam nie mówi co mamy myśleć, jesteśmy w większości również odcięci od polskich i europejskich politycznych koterii i związanych z nimi zależności i uwikłań. Jednak, tak czy owak, z wielkim niepokojem przyglądamy się ostatnio wydarzeniom i ruchom niemieckich polityków dotyczącym Centralnej i Wschodniej Europy. Chodzi nam szczególnie o dwa ostatnie wydarzenia a mianowicie o wypowiedź na temat Polaków udzieloną przez Prezydenta Niemiec, Joachima Gaucka oraz o informację, której źródłem był prof. Krasnodębski mówiącą, że  według nowej tzw. "białej księgi" urzędu kanclerskiego, ministerstwa obrony i ministerstwa spraw zagranicznych Niemiec - Niemcy osiągnęły pozycję, cytuję: "potęgi kształtującej świat”.

Wszystkie te małe klocki geopolitycznej europejskiej gry powoli zaczynają się nam układać w większą, niepokojącą całość. Może to właśnie dlatego Amerykanie, Kanadyjczycy i Brytyjczycy zaczęli od pewnego czasu mówić o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO i to nie na Odrze, czyli wschodniej granicy Niemiec, ale właśnie w pasie Międzymorza, próbując położyć tamę niemiecko-rosyjskim interesom. Przejdźmy jednak do analizy słów Pana Gaucka. ”Polacy potrafią być niesłychanie miłosierni, ale potrzebują więcej czasu, by nauczyć się żyć z obcymi.” Słowa te budzą nasze zaskoczenie. Przecież Pan Gauck sprawiał do niedawna wrażenie polityka nam, Polakom przychylnego. Cóż takiego musiało się stać, że zamiast, znanej nam z przeszłości, przychylnej postawy, spotyka nas nagle taki wrogi i cyniczny atak? Otóż całe to zamieszanie wynika, naszym zdaniem, z tego, że misternie przygotowywany plan strategicznego partnerstwa z Rosją natrafia nagle na zdecydowaną opozycję Stanów Zjednoczonych, nie mówiąc o utrudnieniach w jego realizacji wynikających z faktu zmiany władzy w Polsce i zastąpienia starej pro-niemieckiej i pro-rosyjskiej agentury przez ekipę znacząco bardziej niezależną, asertywną i pro-polską.

Istotą polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych zawsze było tolerowanie pozycji Niemiec jako siły ekonomicznej, ale nie geopolitycznej. To Stany Zjednoczone przecież od lat blokują niemieckie aspiracje i chęć stałego zasiadania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Spolegliwe rządy PO i swoisty hołd lenny złożony nie tak dawno w Berlinie przez szefa polskiego MSZ, Radosława Sikorskiego, od lat umożliwiały i legitymizowały politykę Niemiec obliczoną na zdominowanie i marginalizację państw Europy środkowej i wschodniej. Polityka ta była realizowana za pomocą asortymentu różnej maści lewackich polityków i podobnych im, w pełni dyspozycyjnych, unijnych administratorów, odwracających na zamówienie, naszą uwagę od istoty sprawy, czyli od dokonującego się od kilku lat strategicznego partnerstwa Rosji i Niemiec. Wszelkie tematy zastępcze jak Trybunał Konstytucyjny lub stan polskiej demokracji są tylko mydleniem oczu i odwracaniem uwagi od prawdziwego tematu, którym jest dążenie Niemiec do prymatu i dominacji w Europie.

Panie Gauck, trudno jest nam uczyć się żyć z obcymi, szczególnie od Pana, reprezentanta narodu, który, nie tak dawno, wymordował, jak by nie było, kilka milionów naszych obywateli. Nasza historia od wieków pisze się czynami tolerancji i otwartości, godnymi wielkiego narodu, jakim byliśmy i jesteśmy. Przytoczmy tutaj pierwszego obrońcę naszej państwowości księdza Pawła Włodkowica, który na soborze w Konstancji w latach 1414-1418 z powodzeniem udowadniał światu i Pana protoplastom, że Polska prowadziła wojnę słuszną i sprawiedliwą, a Zakon Krzyżacki był niczym innym jak, li i tylko, agresorem działającym w złej wierze oraz łamiącym prawa boskie i ludzkie. Przypomnijmy również Konfederację Warszawską roku 1573. Otóż kiedy zachodni Europejczycy tak ochoczo wyrzynali się w wojnach religijnych, nasi dziadowie uchwalali konfederację, która przeszła do polskiej i światowej historii jako epokowy akt prawny gwarantujący pełną tolerancję religijną. Nasza późniejsza o ponad dwieście lat Konstytucja 3 Maja 1791, znów znacznie wyprzedziła europejską myśl społeczną i polityczną.

Polska nigdy nie atakowała Niemiec. To Niemcy i ich protoplaści: Krzyżacy, Saksończycy, Prusacy, w mniejszym stopniu Austriacy oraz  Rosjanie przez wieki eksterminowali i eliminowali nasze elity, niszcząc lub konfiskując nasze majątki i zawłaszczając nasz dorobek. A oto co mówił o Polakach, nie tak dawno w 1939 roku, wasz wielki bohater, Claus von Stauffenberg: „Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Naród, który, aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje bata. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni są pilni, pracowici i niewymagający.” Z jaką pogardą mówi wasz bohater narodowy, kreowany dzisiaj również na autorytet moralny, o Polakach, Żydach i innych „mieszańcach”, którzy zgodnie przez setki lat żyli i mieszkali razem w naszej Ojczyźnie. Ta z trudem obecnie ukrywana pogarda przebija również z Pana wypowiedzi.

Czas zastanowić się nad drugim wspomnianym tutaj wątkiem: Niemcy są "potęgą kształtującą świat.” To właśnie zdanie wywołuje w nas największe emocje i kontrowersje.

Znajdujemy się w sytuacji geopolitycznej, która jest nie do pozazdroszczenia. Z obu stron, z zachodu i ze wschodu, mamy do czynienia z siłami, które od długiego czasu dążą do realizacji naturalnego, z ich punktu widzenia, przymierza. Niemcy realizują kosztem Polski i innych krajów pasa Międzymorza strategię opartą na doktrynie „Mittleuropa”, która w praktyce sprowadzała się od ponad ćwierćwiecza do polityki korumpowania elit, zadłużania administracji szczebla centralnego i lokalnego, jak również na przejmowaniu środków i miejsc produkcji w celu ich późniejszej likwidacji. Działania te dotyczyły całych sektorów polskiej gospodarki, od bankowości poprzez przemysł wydobywczy i stoczniowy, po rynek prasowy, kompletnie zdominowany przez kapital niemiecki. Polityka ta obliczona była na deindustrializację i depopulację naszego kraju przez kreowanie masowego bezrobocia, zmuszającego miliony ludzi do emigracji.

Czy budowa „Nord Stream”, gdzie były kanclerz wiodącego państwa w Unii Europejskiej podejmuje za „rosyjskie srebrniki” współpracę z Rosją przeciwko interesom grupy państw Unii Europejskiej nie jest zawoalowaną  powtórką układu Ribbentrop-Mołotow? Czy odsłona drugiej nitki rurociągu „Nord Stream 2” nie jest eskalacją polityki zdrady interesów Unii Europejskiej jako całości? A może właśnie cała ta gra dookoła strategicznie ważnych lini przesyłowych gazu ma na celu wymuszenie ostatecznej, międzynarodowej akceptacji zbliżenia niemiecko-rosyjskiego?

Rosja stara się osłabić i rozbić NATO, a Niemcy skutecznie jej w tym sekundują. Mamy nadzieję, że po dokonującym się właśnie na naszych oczach rozbiorze Ukrainy musi stać się dla nas jasne, że same ideały Unii Europejskiej i NATO nie są nas w stanie fizycznie obronić, że jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polski może być tylko, tak naprawdę, posiadanie własnej, znaczącej siły militarnej opartej na strategicznej współpracy międzynarodowej w ramach koncepcji Międzymorza oraz na ścisłym sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Te jednak, pochłonięte imperialnymi rozgrywkami zarówno na arenie międzynarodowej jak i  wewnętrzną walką polityczną, podchodzą do nas, nie tylko bez należnej uwagi, ale i w sposób, który sugerować może bardziej przedmiotowe, niż podmiotowe, traktowanie nas przez Waszyngton, wyłącznie jako jednej z potencjalnych kart przetargowych w kontaktach z Rosją. Uczciwie mówiąc, nie zazdroszczę zawodowym dyplomatom, ani warszawskim, ani waszyngtońskim, bo cele stawiane przed korpusem dyplomatycznym USA przez amerykańskich decydentów nie wydają się być szczególnie klarowne, a wartości i priorytety rządzące amerykańską polityką zmieniają się niestety dzisiaj częściej niż obrazy w kalejdoskopie – stąd i obustronne działania po omacku. Temat ten jest jednak częścią znacznie większej geopolitycznej układanki, a opis jej zdecydowanie wykracza poza ramy obecnego felietonu.

Konferencja NATO, która odbędzie się latem w Warszawie zapowiada się bardzo ciekawie. Najważniejsze, żebyśmy nie dali się wciągnąć w żadną zbędną z naszego punktu widzenia i nie odpowiadającą naszym interesom wojnę, a już szczególnie jeżeli miałaby się ona odbywać na naszym terytorium, lub w naszym bezpośrednim sąsiedztwie. Oby nie został również, tam w Warszawie przedstawiony kolejny pomysł rozbijania NATO, a mianowicie koncepcja Armii Europejskiej, działającej pod ścisłym politycznym kierownictwem Niemiec.

Założyciele Fundacji Pax Polonica:

Waldemar Biniecki, Kansas

waldemar.biniecki@paxpolonica.org

Edward Wojciech Jeśman, Kalifornia

edward.jesman@paxpolonica.org

Misja Fundacji: 

Budowanie globalnej wspólnoty polskiej, łączenie jej potencjału z Polakami w kraju, oraz szeroko rozumiana obrona dobrego imienia Narodu Polskiego i jego przedstawicieli  oraz promocja ich osiągnięć w świecie. Pragniemy realizować naszą misję poprzez prowadzenie działalności edukacyjnej, działalności badawczo-analitycznej, wydawniczej i publicystycznej.

Ps. Poszukujemy fachowców z różnych dziedzin do współpracy (pro bono) w ramach Fundacji Pax Polonica.

Wróć

Aktualności

Rezolucja 2361 (2021)
Dzieci i Corona
Rocznica
Kapitol skapitulował
Meczety a intergacja

Wydarzenia

> Listopad 2021 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30