Aktion Warschau

przez Halina Morhofer-Wojcik

Wywózka polskiego majątku z powstańczej warszawy przez niemieckie władze okupacyjne.

Heinz Reinefarth (w środku) i NS Gauleiter Arthur Greiser (z prawej) witają milionowego Niemca przesiedlonego ze wschodniej Europy w ramach niemieckiej akcji przesiedleńczej "Heim ins Reich" - marzec 1944. Byli oni po wojnie tzw. wypędzonymi... wypędziwszy uprzednio Polaków.
 
W dotychczasowej literaturze naukowo - historycznej na temat Powstania Warszawskiego koncentrowano się głównie na problemach militarnych i politycznych. Sprawa wywożenia polskiej własności przez niemieckiego okupanta była przez większość autorów pomijana, a przez pozostałych tylko marginesowo wzmiankowana i to w sposób budzący poważne rzeczowe wątpliwości.

Za rabunek polskiej własności czyniono przy tym odpowiedzialnych wyłącznie walczące w Warszawie oddziały Andrieja Własowa i Bronisława Kamińskiego, składające się z żołnierzy różnych nacji Związku Radzieckiego, oraz ze zdemoralizowanych "oddziałów niemieckich".

Wywózka polskich dóbr była zaś dobrze przygotowaną i zorganizowaną akcją realizowaną przez przybyłe oddziały (Kampfgruppen) pod dowództwem generała SS i policji rejonu Warthegau Heinza Reinefartha. Jej oficjalny kryptonim nosił nazwę "AKTION WARSCHAU".

Reinefarth działał przy tym w porozumieniu z Namiestnikiem i Gauleiterem rejonu Warthegau Arthurem Greiserem, który w sprawie tej otrzymał daleko idące uprawnienia od Heinricha Himmlera. "Aktion Warschau" była tematem rozmowy pomiędzy Himmlerem a Reinefarthem, która miała miejsce 3 sierpnia 1944 w specjalnym pociągu w Poznaniu."

Ewakuacją polskich dóbr zajmowały się prawdopodobnie wszystkie oddziały podlegające Reinefarthowi, szczególnie oddziały Waffen SS "Sonderstab Reinefarth", jednostki Schupo, oraz Korpus NSKK (kierowcy pojazdów wojskowych) dowodzony przez gruppenführera Hoppe.
Aby jak najszybciej dokonać załadunku dóbr i ustalić ich użyteczność, sztab Reinefartha korzystał z pomocy różnych osób, które powołano w tym celu z Warthegau do Warszawy. I tak np. 23 sierpnia 1944 administracja Warthegau odkomenderowała członków policji kolejowej z Kutna do Warszawy, w celu zracjonalizowania transportu przywłaszczonych rzeczy; załadunek urządzeń medycznych kontrolował oddelegowany do Warszawy Dr. Lasch."
Wywożeniem polskiej własności prywatnej, społecznej i państwowej zajmowała się okupacyjna administracja podczas całego Powstania.

Do zrabowanych zdobyczy należały m.in. wszelkiego rodzaju maszyny, środki transportowe i telekomunikacyjne, surowce, odzież, środki spożywcze, oleje smarne, lekarstwa, wyposażenie mieszkań, chemikalia i środki naukowe. Te i inne przedmioty były ładowane przez jednostki policji do wagonów kolejowych i na ciężarówki zaopatrywane w napisy: "Do rozporządzenia Gaulaitera Greisera", "Jednostka bojowa Reinefarth", albo "Jednostka bojowa - Reinefarth - Urząd Policji".
Napisy takie miały chronić transporty przed wszelką kontrolą i zabezpieczyć przewóz bez przeszkód do Warthegau.
Podane przez Greisera stacje docelowe to: Chodzież, Grodzisk, Konin, Kościan, Kutno, Leszno, Łask, Łódź, Międzychórz, Oborniki, Poznań, Rawicz, Szamotuły, Śrem, Wągrowiec, Wolsztyn i Września.
Tylko do końca pierwszej dekady września 1944 dotarło do Warthegau 6 do 7 tys. wagonów kolejowych ze zrabowanymi przedmiotami."
Także później opuszczały jeszcze Warszawę transporty kolejowe, których ilości nie udało się ustalić. Nie udało się także ustalić ilości ciężarówek, którymi wywożono zdobycze.
Pewnym jest jednak, że w czasie od 15 lipca 1944 do końca okupacji (styczeń 1945) opuściło Warszawę 45.000 wagonów kolejowych ze skradzionymi dobrami.
Istnieją też duże trudności z ustaleniem ilości i wartości poszczególnych wyprowadzonych dóbr.

Według niepełnych danych administracja w Warthegau dysponowała m. in: 2 260,5 tonami środków spożywczych, oraz 19,3 tonami konserw mięsnych, 14,9 t parafiny, 2,5 t proszku do prania, ponad 20 t mydła, 4 t drutu, 150 t stali, 30 t części zamiennych do maszyn rolniczych, 1 t instrumentów chirurgicznych, lekarstwa o wartości całkowitej do 130.000 marek, 400.000 m² skór garbowanych i surowych, 6.000 do 7.000 kłębków nici, kilkoma tysiącami sztuk narzędzi, kilkaset ubrań, 10 wagonami pierza i wełny drzewnej; poza tym znaczne ilości mebli, mikroskopy, samochody, liczydła zmechanizowane, płyty metalowe, aparaty telefoniczne i inne przedmioty".
W zestawieniu tym brak biżuterii i innych wartościowych przedmiotów zrabowanych polskiej ludności. Część z tego zrabowali żołnierze, SS-mani i policjanci.
Ogólnej wartości i ilości tych przedmiotów nie da się już dzisiaj ustalić.
W badaniach historycznych dot. Powstania Warszawskiego pozostaje zatem ogromna luka.

"Jak już wspomniano, zrabowanymi w Warszawie i zdeponowanymi w Warthegau dobrami Arthur Greiser, wzgl. upoważnieni przez niego pracownicy okupacyjnej administracji nie dysponowali w pełni. Zgodnie z zarządzeniem odzież nprzekazano azistowskiej opiece społecznej; przemysł otrzymał wszystkie surowce, wszystkie mydło zarezerwowano dla Niemców zatrudnionych przy budowie systemów obronnych, oraz dla przesiedleńców znad Morza Czarnego, jak i żon żołnierzy frontowych; burmistrzowi Poznania przekazano ciężarówki, maszyny drukarskie, medykamenty i wyposażenia szpitalne; członkom służb wartowniczych w powiecie Łask przyznano 400 par butów, 90 ubrań przydzielono urzędnikom pocztowym i ich rodzinom w Środzie - miejscu urodzenia Greisera; policji przekazano m.in. meble i aparaty telefoniczne.
Dużą ilość dóbr z Warszawy otrzymały sklepy, celem dalszej sprzedaży dla niemieckiej ludności, a jedynie znikoma część dóbr została rozdzielona poza granicami Warthegau. Oleje smarne przekazano np. dalej do Urzędu Wyposażenia Wojskowego w Pradze".
Kiedy Niemcy pod naporem Rosjan musieli opuścić Wielkopolskę, przetransportowali prawdopodobnie większość dóbr w Głąb Rzeszy.
Możliwość dysponowania tak wielką ilością dóbr przez Greisnera prowadziła do niesnasek w innych niemieckich administracjach. Roszczenia stawiał zarówno Wehrmacht jak i rząd Generalnej Guberni. Greiser zaprzyjaźniony z Himmlerem nie pozwolił jednak wyrwać sobie łupu i wszystkie skradzione przedmioty pozostały w Kraju Warty.
Powyższe wywody wskazują i potwierdzają, że biorące udział w zgnieceniu Powstania Warszawskiego niemieckie oddziały policji wypełniły najlepiej jak mogły rozkaz opróżnienia walczącej Stolicy (...so viel wie möglich aus der kämpfenden Hauptstadt zu räumen). Nie zaniechały przy tym rabunku niezbędnych dla ludności cywilnej środków spożywczych i lekarstw dla rannych i głodujących.
Heinz Reinefarth, głównodowodzący "Aktion Warschau", był przy tym w pełni świadom, że czynami swoimi pogwałcił międzynarodowe normy prawne i chyba dlatego nie wzmiankował nic na temat tej "Aktion" ani w swoich notatkach o Powstaniu, jak też i w zeznaniach przed władzami amerykańskimi."

Wykorzystano obszerne fragmenty z tekstu prof. dra habil. Czesława Łuczaka

Wróć

Wydarzenia

> Listopad 2017 >
Nie Pon Wto Śro Czw Pią Sob
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30